Rok 1989

Możliwość pisania postów bez rejestracji.

Moderator: Zbigniew Dolny

Zbigniew Dolny
Prawdziwy ekspert
Posty: 397
Rejestracja: 15 gru 2011, o 01:28

Rok 1989

Post autor: Zbigniew Dolny » 18 maja 2008, o 12:50

Rok 1989
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Premiery filmów zdubbingowanych wg. miesiąca premiery w kinach:

styczeń- Fikołek przez głowę,
luty- Złota panna,
marzec- Legenda o Ondalu,
czerwiec- Czarodziejski las,
lipiec- Zaginiona księżniczka,
sierpień- Żabi Król, Zadziwiające przygody muszkieterów,

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
1.Fikołek przez głowę (Kuwyrok czeriez gołowu - Кувырок через голову) ZSRR 1987 reż.: Eduard Gawriłow
reż. dubb.: Grzegorz Sielski
tekst: Elżbieta Włodarczyk
dźwięk: Marek Knaga
montaż: Ewa Rajczak
kier. prod.: Edward Kupsz

Asia Żukowa - Ania Migdał - M. Moskwa,
jej ojciec - Andriej Miagkow - Andrzej Herder,
jej matka - Anastasija Wozniesienska - Gabriela Sarnecka,
Wadim - Wasia Burgman - Jacek Garlicki,...

.Obrazek

Komedia dla dzieci i młodzieży. Bohaterką jest dziesięcioletnia uczennica Asia Żukowa i jej rodzice: tata - fotograf teatralny i mama - dziennikarka. A także zwierzęta, bowiem oni wszyscy są ich gorącymi miłośnikami. Twórcy poznają ich z widzami w momencie, gdy "na złamanie karku" pędzą po białego szczura, którego ktoś sprzedaje z powodu wyjazdu. Potem kamera przenosi się do ich mieszkania, gdzie żyją kot, pies, wąż i ptaszki. Każde zwierzę to indywidualność i tak też traktują je Żukowowie, twierdząc, że "nasi bracia mniejsi" są równi człowiekowi. Wierzą w niezwykłe zdolności i umiejętności zwierząt, choć przyznają, że to nieco irracjonalne. "Cóż to znaczy irracjonalne?" - pyta Asia. "To tajemnica nie poddająca się rozumowi, abrakadabra, bzdury, fikołek przez głowę" - tłumaczy mama. I stąd wziął się tytuł.

Fotograf teatralny Żukow zwraca uwagę na ogłoszenie: "Z powodu wyjazdu inteligentnej rodzinie sprzedam białego, dobrze wychowanego szczura". Żukow pędzi do domu, zabiera żonę i dziesięcioletnią córeczkę Asię i - by wyprzedzić konkurencję - jadą taksówką pod wskazany adres. Przedstawiwszy dyplom uniwersytecki i dzienniczek Asi stają się właścicielami Niury (według paszportu), której Asia zmienia imię na Łarisa. Dom Żukowów jest pełen zwierząt. Mieszkają tu pies Fingał, kotka Maria-Antonina, dla ułatwienia nazywana Tusią, dwa ptaszki-czeczotki Pascal i Madame oraz wąż Konstantin.
Następnego dnia idąc do szkoły Asia spotyka kolegę Wadika Bogdanowa, który się zbuntował - nie będzie już chodził do angielskiej szkoły, gdzie posyła go matka, gdyż tam - jak twierdzą - psuje im markę. Postanawia pójść do klasy Asi. Krótka pogawędka z ciocią Nelą, przyjaciółką mamy Asi, aktorką teatru dziecięcego i właścicielką airdale-teriera Senatora sprawia, że spóźniają się do szkoły.
Po lekcjach Asia z tatą jadą do jednego z aktorów, by zrobić pamiątkowe zdjęcie papudze Garikowi, którą trzeba będzie sprzedać (żona aktora postawiła warunek - albo Garik, albo ona). Garik częstuje ich porcją niewybrednych słów, których nauczył się przy poprzednim właścicielu - kapitanie statku.
Ciocia Nela poszukuje Senatora. Powiedziała: "Niech cię moje oczy nie widzą", więc Senator obraził się, poszedł na przystanek i pojechał w nieznanym kierunku.
Wadik spędza popołudnie u Żukowów. Jego matka skarży się, że nie uczy się, nie czyta i grozi, iż zostanie koniuszym.
Wieczorem wpada znajomy pogratulować Marii-Antoninie, która została babcią.
Tato pomaga weterynarzom w lecznicy dla zwierząt. Przy kolacji wszyscy czytają, tylko Wadik, mający tu nocować, siedzi ponury. Tato opowiada, jak w dziecięcych latach czytał z latarką pod kołdrą. Dzieci próbują robić to w swoim pokoju.
W niedzielę Asia, Wadim i Fingał jadą na psi targ mając nadzieję odnaleźć Senatora. Poznają tam Nikołaja, który przyszedł kupić psa i chciałby Fingała. Zadowala się airdale-terierem podobnym do Senatora. W drodze powrotnej, już razem z tatusiem, spotykają Lilę, "pierwszą miłość" taty, która składa krótką wizytę w ich domu.
Pewnego dnia Asia zapomina zamknąć klatkę z ptaszkami i Tusia zjada Pascala. Dziewczynka rozpacza i wymyśla kotce, by po chwili przeprosić ją i pocieszać - przecież to ona nie zamknęła klatki.
Mama Wadima przychodzi pożyczyć książkę dla syna, który nagle zaczął czytać. Poza tym w nowej szkole ujawnił zdolności matematyczne.
Dzieci z klasy Asi i Wadika oglądają przedstawienie teatralne. Po spektaklu okazuje się, że na podwórzu czeka na ciocię Nelę Senator. Tata robi wszystkim pamiątkowe zdjęcie, rozbrzmiewa piosenka: "Na twoich oczach dzieją się cuda, co niemożliwe - jest możliwe." [FSP]

-----------------------------------------------------------------------------------------------
2.Złota panna (Mahuliena, zlatá panna) CSRS-RFN 1986 reż.: Miloslav Luther
reż. dubb.: Krzysztof Szuster
tekst: Krystyna Skibińska-Subocz
dźwięk: Gabriela Turant
montaż: Zdzisław Siwiecki
kier. prod.: Jan Szatkowski

Jan - Ady Hajdu - Artur Barciś,
książę - Rémi Martin - Jarosław Domin,
Mahuliena - Lara Lamberti - Agnieszka Pilaszewska,
Diva - Maru Valdivielso - Justyna Zbiróg,
król - Heinz Moog - Józef Kalita,
Władca Złoty - Jiří Krytinář - Kazimierz Brusikiewicz,
Brodaty - Miroslav Noga - Krzysztof Szuster,...

.Obrazek

Film ma w zasadzie dwóch bohaterów: wiernego sługę Jana i młodego księcia, wspólnie wyruszających na poszukiwanie legendarnej złotej panny, Mahulieny. Bezgraniczne poświęcenie Jana ocali oboje od wielu zasadzek i niebezpieczeństw, oni z kolei, gdy odkryją tragiczne nieporozumienie, nie zawahają się poświęcić swego życia dla oswobodzenia go z mocy zaklęcia. A więc motyw przyjaźni gotowej do największych ofiar, ale także stale aktualne przesłanie o wartości dobrych ludzkich uczuć przeciwstawione twierdzeniu "Człowiek zestarzeje się i umrze. Złoto jest jednak wieczne. Jego uroda nie przeminie..."

Stary król każe wiernemu słudze Janowi wybrać się wraz z młodym księciem na polowanie, potrzebny jest mu bowiem tłuszcz białej wydry na obolałe kości. Ludzie nad rzeką wypłukują złoto, ale - jak ma się wkrótce przekonać książę, jest ono co roku zabierane przez Władcę Złota. Gdyby król nie oddawał złota, musiałby poświęcać swych poddanych. Zagniewany książę każe na wóz dla Władcy Złota - zamiast cennego kruszcu - nałożyć gnoju.
Przestraszony król wchodzi na swą wieżę i wkłada żelazną koronę, dzięki której widzi przyszłe wydarzenia - spotkanie syna ze Złotą Panna Mahulieną. Chwieje się i spada. Przed śmiercią przekazuje Janowi żelazną koronę, mówi o jej mocy ostrzega o grożącym niebezpieczeństwie i przykazuje strzec jej tajemnicy do czasu dojrzałości młodego księcia. Wcześniejsza zdrada tajemnicy spowoduje zamianę Jana w kamień a odczarować go będzie mogła tylko wielka ofiara.
Po śmierci króla książę idzie nad rzekę, niszczy narzędzia do przetapiania złota, znajdując w jednej z kadzi złotą figurkę pięknej Mahulieny. Płonie żądzą odnalezienia jej, choć wszyscy ostrzegają go przed zgubnym czarem Mahulieny, w której ukryta jest moc Władcy Złota.
Książę wyrusza razem z Janem i drużyną, która jednak musi zawrócić po wywróceniu się i zatopieniu łodzi. W dalszą drogę wypuszczają się we dwóch. Udaje im się uniknąć zatonięcia w bagnie i uciec przed rojem jadowitych pszczół. Niespodziewanie spotykają śliczną dziewczynę Divę, która przeklina Władcę Złota, zabierającego co roku kilku mieszkańców jej królestwa. Tak straciła swą siostrzyczkę. Jan, oczarowany urodą Divy, przyrzeka uwolnić jej siostrę.
Jan po kryjomu korzysta z ostrzeżeń żelaznej korony, dzięki czemu udaje im się uniknąć wielu zasadzek. Pewnego dnia spotykają niewolników Władcy Zlota, istoty nieme i zabiedzone. Gdy zbliżają się do wzgórza, gdzie stoi zaklęta w posąg Mahuliena, Jan ostrzega księcia przed spojrzeniem na nią. Książę podchodzi z zawiązanymi oczami, dotyka złotego posągu, który ożywa. Całuje potem dziewczynę i zabiera ze sobą.
Władca Złota usiłuje czarami odzyskać Mahulienę, ale Jan ostrzeżony przez koronę chroni ją. Jednak, gdy wysysa z jej ust jad węża, który niepostrzeżenie ją ukąsił, zazdrosny książę usiłuje go utopić. Jan zmuszony jest wyjawić tajemnicę korony i natychmiast zamienia się w kamień.
Książę i Mahuliena nie mogą zapomnieć o wiernym Janie. Diva przypomina sobie jego słowa o wielkiej ofierze. Książę chce się sam poświęcić, ale dopiero gdy razem z Mahulieną rzucają się do wody, czar zostaje złamany a Jan odzyskuje ludzką postać. [FSP]

------------------------------------------------------------------------------------------------
3.Legenda o Ondalu (The Tale of On Dal ) KRL-D 1986 reż. Ha Ung-man
reż. dubb.: Urszula Sierosławska
tekst: Halina Wodiczko
dźwięk: Alina Hojnacka
montaż: Gabriela Turant
kier. prod.: Małgorzata Zielińska

Ondal - Czwe Sun Gin - Krzysztof Kołbasiuk
księżniczka Phen Gan - Ewa Domańska
A Ri, matka Ondala - Riu Gien - Barbara Rachwalska
król - Kim Jen Sik - Włodzimierz Bednarski
Hiam Mi, niania - Ewa Kania
Czżan Se - Hwan Jen Ir - Eugeniusz Robaczewski

.Obrazek


Przełom VI i VII wieku. W ubogiej wiosce w pobliżu stolicy państwa Koguryo mieszka ociemniała A Ri z synem Ondalem. Ich mąż i ojciec poległ przed laty podczas bitwy, teraz Ondal opiekuje się matką. Jako dziecko żebrał na ulicach Phenianu, dziś jest węglarzem. Biedny, w nędznym odzieniu, nazywany jest przez wielu głupcem.
Niedaleko Phenianu leży Kendan. Szkoli się tam chłopców w sztuce obrony. Król chce zlikwidować szkołę, gdyż młodzież z Kendanu stanęła niedawno na czele powstania ludowego w Czołnobu. Sprzeciwiają się temu wojskowi dygnitarze, a wśród nich naczelnik departamentu obrony pałacu królewskiego, słynny wojownik.
Pewnego dnia Ondala spotyka mistrz z Kendanu i zachęca do nauki w szkole. Ondal marzy o tym, lecz nie chce zostawiać matki. Rozmowa mężczyzn zostaje przerwana pojmaniem starca przez oddział królewski pod dowództwem najstarszego syna premiera, U Ro. Mistrz zostaje doprowadzony na dwór króla. Wstawiają się za nim córka królewska Phen Gan i naczelnik departamentu obrony Czżan Se. Król nie uwzględnia próśb, usuwa naczelnika i na jego miejsce mianuje U Ro. Jego też wcześniej wybrał na męża dla księżniczki. Phen Gan, znając złą opinię o U Ro, sprzeciwia się i protestuje, a wreszcie za namową swej niani opuszcza pałac i udaje się do wsi, gdzie mieszka matka opiekunki. Jest to również wioska Ondala. Jego właśnie - nie zastawszy staruszki - spotyka w pobliskim wąwozie. Węglarz bierze ją za zjawę i ucieka. Rankiem odnajduje dziewczynę w komórce na podwórzu, a A Ri zaprasza ją do domu.
Trwają poszukiwania księżniczki, a tymczasem ona uczy się wielu pożytecznych rzeczy, pomaga i opiekuje się A Ri, szyje Ondalowi ubranie, uczy go czytać i pisać. Kiedyś znajduje w kufrze kindżał należący do ojca chłopca. Ondal rozpoczyna ćwiczenia. Phen Gan chcąc znaleźć dla niego nauczyciela przemyka się do pałacu i kierowana wskazówkami niani udaje się do Ylczży Jen, dziewczyny kującej miecze. W kuźni odnajdują ją słudzy króla. Ylczży Jen walczy z nimi, przybywa tez Ondal i oddział wycofuje się.
Dzięki wstawiennictwu dziewczyny z kuźni Ondal dostaje się do Kendanu, a księżniczka kupuje mu konia. Dowiaduje się też, że Ylczży Jen jest córką jej niani.
W Kendanie organizowane są turnieje, a ich zwycięzcy zostają żołnierzami króla. Jeden z turniejów wygrywa Ondal. Kiedy król dowiaduje się, kim jest, każe wtrącić go do lochu. Phen Gan, na wiadomość o tym wraca do pałacu, lecz król zgadza się uwolnić Ondala pod warunkiem, że córka poślubi U Ro. Nagle przybywają posłańcy z wieścią o wybuchu wojny. Wszyscy ruszają do walki, księżniczka uwalnia Ondala, który dołącza do oddziałów. Dzięki niemu armia królewska odnosi zwycięstwo. Król musi oddać cześć wojownikom Kendanu i mianuje byłego węglarza pułkownikiem.
Wracając do wsi młodego bohatera witają szczęśliwe kobiety - matka i księżniczka, jego przyszła żona.
Ondal zasłynął w wielu bitwach i zginął w jednej z nich jako stary generał, a jego męstwo sławi się po dziś dzień. [FSP]

Bardzo dziękuję Krzyśkowi Leosimbie za nadesłanie obsady dubbingowej do tego filmu.

-----------------------------------------------------------------------------------------------
4.Czarodziejski las (Čudesna šuma) Jugosławia-USA 1986 reż.: Milan Blažeković
reż. dubb.: Krzysztof Szuster
dialogi: Halina Wodiczko
kier. produkcji: Jan Szatkowski

Malarz - Marek Barbasiewicz,
Lisiczka - Joanna Trzepiecińska,
Ogniosław - Wiesław Drzewicz,
Stary Grzyb - Witold Sadowy,...

.Obrazek

Malarz Paleta przybywa do pięknego lasu, pełnego przyjacielskich zwierząt i roślin. Kiedy budzi się z drzemki pod wielkim dębem, ze zdziwieniem stwierdza, że bez trudu może się teraz porozumieć z mieszkańcami lasu. Bóbr wyjaśnia mu, że jest to wpływ obdarzonego czarodziejską mocą dębu. Dzięki drzewu, cudownych właściwości nabrał również pędzel malarza.
O obecności w lesie niezwykłego gościa dowiaduje się wkrótce panujący tu zły cesarz Kaktus. Zgodnie z przepowiednią to właśnie człowiek ma pewnego dnia odebrać mu władzę, dlatego wzywa do siebie swoją magiczną Pałeczkę i wysyła ją, by sprowadziła malarza na dwór. Jednak zwierzęta nie dają Palecie przyjąć cesarskiego zaproszenia na obiad i Pałeczka wraca do Kaktusa sama, wywołując tym jego nieopanowaną wściekłość.
Władca postanawia tym razem zniszczyć malarza i las, który tak mu sprzyja. Wywołuje więc spod ziemi Ognisława, świetlistego ducha, mogącego krzesać z siebie iskry i płomienie. Mimo że Ognisław nie chce pomóc złemu cesarzowi w dziele zniszczenia, ten posługuje się prowokacją i osiąga swój cel. Las zagrożony wielkim pożarem unika spalenia tylko dzięki pędzlowi Palety.
Tymczasem malarz dowiaduje się od wszystkowiedzącego Osta o przepowiedni, która doprowadziła cesarza do takiej furii. Według proroctwa: "nie może człowiek złamać władzy Kaktusa, póki las nie ubierze się w barwy szczęścia. Gdy zaś to nastąpi, cesarz Kaktus zakwitnie kwieciem".
W obecności Pałeczki i niedźwiedzia Mate, malarz postanawia doprowadzić do zakwitnienia Kaktusa, by w ten sposób uratować las od jego złości. Jednak według słów Osta, zostało mu już mało czasu, bo urok rzucony nań przez dąb działać będzie tylko do rana. Pałeczka pragnie pomóc malarzowi w spowodowaniu przemiany Kaktusa. Zna przepis na napój z ziół, dzięki któremu jej pan może zakwitnąć. Przyjaciele rozbiegają się po lesie, wyznaczają sobie spotkanie pod czarodziejskim dębem.
Cesarz powiadomiony o zdradzie Pałeczki rozsyła swoich podwładnych z poleceniem schwytania niewiernej sługi i znienawidzonego malarza. Pożar i powódź, którą zaraz potem Kaktus usiłował wywołać za pomocą Wodnika, nie doszły do skutku, teraz jednak złowrogi plan unicestwienia dobrych sił lasu zaczyna się ziszczać. Pałeczka trafia do ciemnicy z wyrokiem pokrajania przez kota Guillotine'a a malarz wpada do leśnej pułapki, mokrej i zagrzybionej.
Przyjaciele, czekający na nich pod czarodziejskim drzewem, dowiadują się o nieszczęściu i spieszą im z pomocą. Pałeczkę wydobywa z lochu Bóbr, a malarza ratuje z opresji niedźwiedź Mate. Teraz wspólnymi siłami sporządzają napój i przedzierają się na cesarski dwór. Kiedy nadchodzi świt i malarz traci swoją magiczną moc, złe duchy zostają zwyciężone, bowiem Kaktus napojony trunkiem z ziół zakwita kolorowo i dla lasu nastają czasy pokoju, śpiewu i radości. [FSP]

-----------------------------------------------------------------------------------------------
5.Zaginiona księżniczka (O zatoulané princezně) CSRS 1987 reż. Antonin Kachlik
reż.dubb. Maria Horodecka
dialogi: Elżbieta Włodarczyk
dźwięk: Marek Knaga
montaż: Ewa Rajczak
kier. produkcji: Edward Kupsz

.Obrazek

Na dwór króla Lojzy przybywają wysłannicy księcia Huberta. W jego imieniu proszą o rękę księżniczki Julinki. Pomimo protestów żony i córki, król zgadza się na małżeństwo.
Do królewskiego lasu przybywają dwa leśne straszydła: Brčál i Mulisák, które przeszły na emeryturę i postanowiły wyruszyć w świat.
Na ucztę ku czci Huberta księżniczka przynosi chrząszcze, wywołując panikę wśród gości. Ponieważ nie jest to jej pierwszy wybryk, rozgniewany król każe uwięzić córkę. Obiecuje zwrócić jej wolność, jeżeli Julinka zgodzi się poślubić Huberta. Księżniczka decyduje się na ucieczkę.
Król wysyła wojsko na poszukiwanie córki. W całym królestwie zostają rozwieszone podobizny księżniczki wraz z obietnicą nagrody: pół królestwa i małżeństwo z księżniczką.
Wędrującą Julinkę atakuje zły baran. W jej obronie staje nieznajomy chłopak, który przepędza zwierzę.
W lesie Mulisák przeistacza się w kucyka i wyczarowuje kolację. Brčál spotyka księżniczkę i na jej prośbę zgadza się zabrać ją ze sobą w świat.
Rano zostają zaatakowani przez niedźwiedzia, który jest własnością wędrownego cyrku. Jego właściciel angażuje Brčála jako "kociego barona".
Księżniczka spotyka w cyrku Frantę, w którym poznaje nieznajomego wybawcę. Zaczyna uczyć się woltyżerki i sztuk magicznych przy użyciu kart.
Do cyrku przyjeżdża królewskie wojsko. Bawiąca się z dziećmi Julinka nie zostaje rozpoznana.
W pobliskim miasteczku Mulisák i Franta zauważają portret księżniczki z wiadomością o nagrodzie. Franta zabiera go i ukrywa pod swoim łóżkiem.
Dejmor - połykacz ognia, którego w cyrku wszyscy się boją, odnajduje portret i rozpoznaje księżniczkę. Pragnąc zdobyć nagrodę, pisze list do króla. W nocy do Dejmora przychodzi diabeł, żądając dotrzymania przysięgi: Dejmor sprzedał piekłu duszę, by stać się mistrzem w połykaniu ognia. Diabeł daje mu czas do pierwszej pełni.
Przed wieczornym przedstawieniem Dejmor udaje chorego i prosi Frantę o zastępstwo, przebierając go w swój kostium. Podczas występu chłopiec zostaje porwany do piekła. Julinka i strachy wyruszają mu na ratunek.
Dziewczyna dociera do Lucyfera i żąda uwolnienia porwanego przez pomyłkę Franty. Lucyfer zgadza się zwrócić chłopca, o ile księżniczka wykona trzy zadania. Pierwszym jest nocowanie w Wieży Grodzkiej i przegonienie z niej intruza, którym jest Jeździec bez Głowy. Wystrasza go Mulisák, przemieniając się w błędne ogniki. Również drugi warunek - ogranie diabła Haramáša w karty - zostaje spełniony. Ostatnim zadaniem jest znalezienie Franty w tłumie jego sobowtórów. Julinka rozpoznaje go dzięki koniczynce, którą niegdyś mu ofiarowała. Brčál ratuje Julinkę i Frantę, których Lucyfer nie chce wypuścić z piekła. Wszyscy wracają do cyrku.
Podczas występu księżniczki, do cyrku przyjeżdża król, od którego Dejmor żąda nagrody. Nagłe porwanie Dejmora przez diabła rozwiązuje problem. Król wyraża zgodę na małżeństwo córki z Frantą. Wierne strachy zostają nagrodzone: Brčál zostaje strażnikiem królewskich stawów, a Mulisák może straszyć w lesie.
"Umieć coś i mieć przyjaciół znaczy więcej niż mieć całe królestwo" brzmi morał bajki. [FSP]

-----------------------------------------------------------------------------------------------
6.Żabi Król (Froschkönig) NRD 1987 reż.: Walter Beck
reż. dubb.: Maria Horodecka
tekst: Alicja Karwas
dźwięk: Elżbieta Matulewicz
montaż: Łucja Kryńska
kier. prod.: Bożena Dębowska

królewna Henriette - Jana Mattukat - Ewa Sonnenburg
Żabi Król - Jens-Uwe Bogadtke - Jacek Pawlak
Król - Peter Sodann - Jan Hencz
Askold - Thomas Wolff - Marek Jasiński
Barnarbas - Pedro Hebenstreit - Stanisław Jaskułka
Carbinian - Dieter Wien - Jarosław Pilarski
Dagobert - Günter Schubert - Andrzej Kierc
Florentine - Franziska Glöss-Ebermann - Teresa Makarska,
Geraldine - Susanne Lüning - Barbara Marszałek, ...

.Obrazek

"Żabi król" został zrealizowany jako klasyczna bajka filmowa, której bohaterowie swobodnie przekraczają granice między realnością a sferą sił nadprzyrodzonych i światem magicznym.

Podczas zabawy w ogrodzie, królewnie Henrietcie wpada do głębokiej studni jej ukochana zabawka - złota kula. Na odgłos jej płaczu ze studni wychodzi Żabi Król i obiecuje, że wyjmie złotą kulę, gdy księżniczka spełni jego trzy życzenia. Ma dać mu pić ze swojej szklanki, pozwolić jeść ze swego talerza i spać w swoim łóżku. Henrietta skwapliwie obiecuje, ale gdy tylko dostaje złotą kulę, szybko ucieka do pałacu.
Wieczorem rodzina królewska siada do kolacji, do drzwi puka Żabi Król, ale Henrietta nie chce go wpuścić. Ojciec po wysłuchaniu Króla, każe jej dotrzymać przyrzeczenia. Żabi Król pije z kubka księżniczki i mimo że rzuciła talerzem - je z niego. Zostaje do spełnienia ostatnie życzenie. Kiedy jednak żaba wchodzi do łóżka, obrzydzona Henrietta rzuca nią o ścianę. Ku jej zdumieniu Żabi Król zamienia się w pięknego królewicza. Dziewczyna zakochuje się w nim od pierwszego wejrzenia, ale Żabi Król odchodzi, nie zwracając uwagi na jej błagania.
Poszukiwania księcia nie przynoszą rezultatu, jego ślad ginie na dalekiej północy. Zdesperowana Henrietta postanawia sama go odszukać, aby spełnić nie dotrzymane przyrzeczenie. Po drodze przechodzi przez królestwa ognia, wody i wiatru, który przenosi ją nad pustynią do wrót potężnego zamku, leżącego na wysokiej górze. Strażnik nie chce jej wpuścić, ponieważ kobietom wstęp do zamku jest zabroniony. Sprytna Henrietta przebiera się za chłopca na posyłki i pomaga podczaszemu nalać wina dla księcia, a następnie - przekupując go złotym łańcuchem - zanosi je księciu i wypija resztę z jego pucharu. Książę podejrzewa, że jest to dziewczyna, podczaszy doradza mu sposób: jeśli przewróciwszy się na rozsypanym grochu, rozpłacze się, to znaczy, że jest dziewczyną. Henrietta, która podsłuchała rozmowę, po upadku reaguje gniewem. Potem przekupuje kucharza, bierze potrawę dla księcia i po wieczerzy szybko zjada resztki z jego talerza. Zaniepokojony książę za radą kucharza prowadzi ją do zbrojowni, gdzie Henrietta znowu reaguje jak chłopak strzelając z armaty. Wieczorem dziewczyna darowuje lokajowi swą ukochaną złotą kulę i przygotowuje łoże dla księcia kładąc się do niego. Spełniając dobrowolnie trzy warunki Żabiego Króla, zdejmuje z niego całkowicie zły czar. Książę, aby ją ostatecznie wypróbować, proponuje wspólne odwiedziny u jego narzeczonej. Po długiej podróży podjeżdżają do studni w ogrodzie rodziców królewny, gdzie książę spędził wiele czasu jako Żabi Król. [FSP]
-----------------------------------------------------------------------------------------------
7.Zadziwiajace przygody muszkieterów (Uimitoarele Aventuri Ale Muschetarilor) Rumunia 1987 reż.Victor Antonescu
reż. dubb.: Maria Horodecka
tekst: Krystyna Kotecka
dźwięk: Elżbieta Matulewicz
montaż: Łucja Kryńska
kier. prod.: Bożena Dębowska

Kardynał - Stanisław Jaskułka,
Miałlady - Hanna Bedryńska,
D'Artagnan - Grzegorz Heromiński,
Portos - Jan Hencz,
Atos - Mariusz Pilawski, ...

.Obrazek

Jest to rysunkowa parodia przygód nieśmiertelnych bohaterów powieści Aleksandra Dumasa. Film ten w swojej pierwotnej wersji składał się z 12 odcinków serialu telewizyjnego.

Kocięta znajdują w szufladzie książkę o przygodach muszkieterów. Ich ojciec opowiada im, jak przed laty, korzystając ze "scenariusza" pana Dumasa, dał nauczkę myszom...
Pewnej nocy koty zakradają się do sklepu rzeźnika i czynią w nim spustoszenie. Właściciel zatrudnia parę psów i ich synka, szczeniaka Puffa. Właśnie Puff informuje o następnym napadzie, głośno szczekając. Dorosłe psy przepędzają złodziei, ku zadowoleniu myszy, mieszkających w sklepie.
Cztery myszy czytają powieść o muszkieterach i postanawiają wziąć z nich wzór, by rozgromić koty. Te, zorientowawszy się w spisku, tworzą ugrupowanie, na którego czele staje Kardynał. Od tej chwili rozpoczyna się zażarta walka. Myszy i koty prześcigają się w podstępach.
Psy dochodzą do wniosku, że przeciwnicy nie mogą dokładnie odtwarzać historii z powieści, gdyż brakuje postaci. Chcą więc zażegnać konflikt i podejmują role mediatorów między obozem Kardynała a muszkieterami. Jednak Kardynał nie chce zrezygnować, jego wspólnicy zakładają pułapki, do akcji wkracza Miaulady. Sprytnym myszom udaje się wyjść cało ze wszystkich opresji.
Koty, niezadowolone z prób mediacyjnych psów, układają plan porwania Puffa. Na odsiecz ruszają muszkieterowie, wspomagani przez ukochaną jednego z nich. Trafiają do zamku, gdzie rzekomo jest więziony Puff. Kardynał poleca wysadzić zamek w powietrze, myszy uciekają, zwabiwszy tam przedtem koty. Okazuje się że Puff znajduje się na okręcie Kardynała, który właśnie odpłynął. Muszkieterowie ruszają w pościg. Puff odzyskuje wolność, obóz Kardynała jest zdziesiątkowany...
Stary kot Kardynał ukrywa przed dziećmi porażki, chcąc w ich oczach uchodzić za bohatera. Mieszkająca w sąsiedztwie mysia rodzina słucha jego opowieści, krztusząc się ze śmiechu. Podsłuchują też, jak żona Kardynała, Miaulady, namawia go, by nie tracił ducha i zemścił się na myszach. Wszyscy są jednak zmęczeni szalonymi wyczynami i nie mają ochoty na dalsze potyczki i awantury. [FSP]

-----------------------------------------------------------------------------------------------
-----------------------------------------------------------------------------------------------
DO WIDZENIA...DO JUTRA?

Rozmowa z Zofią Dybowską-Aleksandrowicz

Technika elektroniczna ekspansywnie i skutecznie opanowuje niemal wszystkie dziedziny naszego telewizyjnego życia. Wydawałoby się więc, że już chyba wszyscy [widzowie, a przede wszystkim producenci] ulegli urokom i swoistemu luksusowi, jaki zapowiada. Są jednak poważne podstawy do obaw ,,że dubbing, ten działający pod egidą kinematografii [bo jest i drugi, "poltelowski"], wypadł z kolejki do nowoczesności. Czyżbyśmy my widzowie, zmuszeni byli do skreślenia kolejnej istotnej pozycji w telewizyjnej ramówce? Na to i inne pytania odpowiada reżyser ZOFIA DYBOWSKA-ALEKSANDROWICZ.

.Obrazek
Zofia Dybowska-Aleksandrowicz prywatnie, w swoim mieszkaniu na Starym Mieście.

-Żeby dojść do głównego powodu naszego dzisiejszego spotkania, przede wszystkim należałoby odpowiedzieć na pytanie, co stanowi podstawę działalności dubbingu?

- NAJWAŻNIEJSZĄ dziedziną naszej pracy był zawsze Teatr Telewizji na Świecie. Tu opracowywałam spektakle z cyklu "Szekspira dzieła wszystkie", a także wiele pojedynczych spektakli teatru telewizji angielskiej [np."Miłość i gniew"Osborne'a], ostatnio pracowałam nad sztuką Teatru "Sowremiennik" Sałtykowa-Szczedrina w przeróbce Michałkowa pt. "Bałałajkin i spółka".
Zdawałam sobie sprawę, że być może jest to opracowanie, które mogę zaliczyć do ostatnich i nie dlatego, że Teatr TV nie chce z nami współpracować, ale po prostu ze względu na brak sprzętu video. W tej sytuacji nieprędko będę mogła zrobić coś dla Teatru TV. "Bałałajkina..." potraktowałam jako zadanie specjalne. [Wspomnę,że początkowo chciano ten teatr opracować w tzw. szeptance - dialogi czytane przez lektora]. Ogromna ilość tekstu, nakładające się na siebie dialogi, a przede wszystkim wspaniałe role rosyjskich aktorów wykluczały takie opracowanie. Na szczęście udało mi się przekonać naszych zleceniodawców, by zrezygnowali z tego pomysłu. Zależało mi także na tym, by dubbing tego spektaklu udowodnił, jak potrzebna i ważna jest polska wersja językowa, oczywiście z udziałem najlepszych aktorów, równych rangą i talentem swoim zagranicznym kolegom. Takie opracowanie nie tylko nie zubożyło oryginału, ale wzbogaciło go o nowe wartości.

Była to też ostatnia moja praca na pełnym etacie [dziś jestem na "połówce"] i potraktowałam ją trochę jako symboliczne pożegnanie z tego rodzaju opracowaniami. "Bałałajkin..." był zrealizowany na taśmie filmowej i tylko dzięki temu mogliśmy go przygotować jeszcze u nas.

Pracę tę wspominam ciepło i z dużym wzruszeniem. Jak już mówiłam, zależało mi bardzo na perfekcyjnym opracowaniu i zwróciłam się do najlepszych aktorów - w wielu przypadkach moich wieloletnich przyjaciół. Nikt mi nie odmówił. Kiedy zadzwoniłam do Jerzego Radziwiłowicza, którego wymarzyłam sobie do roli narratora, i powiedziałam, że nie wiem, kiedy znowu będziemy mieli możność ze sobą współpracować nie usłyszałam ani słowa wątpliwości. "Tak mi mów od razu. Ale mam dla ciebie tylko poniedziałki. "I rzeczywiście przyjeżdżał przez trzy poniedziałki i dosłownie prosto z pociągu stawał przy pulpicie, donosiliśmy mu tylko posiłki, lękając się, że w inny sposób nie zdążymy. Od godziny 10 rano do 9 wieczorem nie odchodził od pulpitu. W trzy dni - to nie do wiary - zagrał całą swoją rolę w "Bałałajkinie..", rolę przecież bardzo trudną. To naprawdę duża sprawa, a dla mnie bezcenna. To jest ktoś na kogo zawsze mogę liczyć. Podobnie zresztą zachowywali się wszyscy "moi" aktorzy. Ktokolwiek, do kogo się zwróciłam ,,mówiąc, że jest to prawdopodobnie nasze ostatnie spotkanie w studiu, godził się bez wahania. Marek Kondrat, który nie miał czasu,powiedział: "Mam tylko trzy godziny, gram w trzech filmach, jeżeli to wystarczy, jestem do dyspozycji."

Marian Kociniak, który właśnie wrócił ze Stanów Zjednoczonych, już trzeciego dnia po przyjeździe był u mnie w studiu. Anna Seniuk [na małą rólkę przychodziła dwa razy] powiedziała: "Zosiu do ciebie mogę na piechotę jeszcze trzeci". Nie było rozmów na temat pieniędzy. I to jest dla mnie największa satysfakcja. Ostatni dzień nagrań pracowałam naprawdę ze łzami w oczach. Aktorzy przygotowali mi tak wspaniałe pożegnanie, że nie chciało mi się wychodzić z sali po jedenastu godzinach pracy. Nie czułam, że trwało to tak długo.

- O ile wiem, tak było zawsze; aktorzy bardzo chętnie odpowiadali na pani zaproszenie i to aktorzy znani i cenieni o ustalonej pozycji na scenie i w kinie.

- TA SYMPATIA i gotowość do współpracy była z mojej strony odwzajemniana. Zawsze wyznawałam zasadę Jaracza - aktorów trzeba kochać! I starałam się w tej trudnej niewdzięcznej pracy pomagać im w osiągnięciu pełnej satysfakcji. Przecież oni na kanwie dubbingowych postaci budowali swoje nowe, własne role. Dubbing to nie jest mechaniczne powielanie oryginału. Najczęściej to stwarzanie nowej wartości, zwłaszcza przy mojej, chorobliwej wręcz awersji do złego dubbingu. I to od samego początku. A muszę szczerze wyznać, że nie przyszłam do tej pracy z wyboru. Miałam wówczas dwoje małych dzieci, którymi musiałam się zająć. Musiałam mieć możliwość przebywania w Warszawie. Początkowo byłam przekonana, że zajmę się tym na krótko, dopóki dzieci nie podrosną, potem już nie mogło być mowy, żebym gdziekolwiek mogła się wyrwać. I tak już zostało, ale zawsze starałam się pracować tak, żeby ten dubbing nie przeszkadzał, ale pomagał w odbiorze. To przecież mój pomysł, żeby nazwać go: polska wersja językowa. Pod tym pojęciem kryje się to, co najważniejsze. Uważam też, że nie wszystkie filmy mogą być dubbingowane. Często atmosfera filmu lub osobowość twórcy czy autora nie pozwala na tego rodzaju opracowanie. Nigdy na przykład nie podjęłabym się takiego zadania w przypadku utworu Bergmana, Felliniego czy Woody Allena. Natomiast upieram się przy tym, że spektakle Teatru Telewizji na Świecie muszą być prezentowane w polskiej wersji przez aktorów profesjonalnych, żeby spektakl mógł osiągnąć pełnię, był celowy we wszystkich znaczeniach. Nasi aktorzy przybliżając postać polskiemu widzowi, sprawiają równocześnie, że można bez przeszkód śledzić grę takich wielkich indywidualności jak: Glenda Jackson w "Elżbiecie,królowej Anglii", Derek Jacoby w "Hamlecie" czy Oleg Tabakow w "Bałałajkinie...".Przy spikerowaniu trzeba by było siłą rzeczy z tych wartości zrezygnować.

.Obrazek
Elżbieta Kępińska, Zofia Dybowska-Aleksandrowicz i Zdzisław Tobiasz przy pracy nad dubbingiem sztuki Laszlo Nemetha "Przytulisko".

- Proszę powiedzieć, jak mogło się zdarzyć, przy tak rzetelnym podejściu do zawodu, że nowi "Jaskiniowcy"pokazali się na antenie TV w święto Bożego Narodzenia w zaskakującym wszystkich, przyzwyczajonych do "starej" obsady, wykonaniu?

- NIE JA TO ROBIŁAM. Ogromną przykrością, także dla mnie i dla aktorów grających w serialu, stał się ten dziwny incydent. Czy nikt nie zauważył, że widzowie i bohaterowie spędzili poprzednio wspólnie 100 odcinków swego ekranowego życia? Polska widownia przyzwyczaiła się do tamtych głosów. Odebrałam tegoż dnia około 20 telefonów - dlaczego nie grają "starzy" aktorzy? Oczywiście nie żyje już Barbara Marszel, nie żyje Kazimierz Brusikiewicz, ale żyją inni, wspaniały w roli Flinstone'a Cezary Julski, który, czy się to komu podoba czy nie, do dziś telewidzom kojarzy się z tą postacią, czy Mira Dubrawska, świetna w roli Wilmy. Jest to nieuzasadnione okaleczenie serialu zakorzenionego w powszechnym odbiorze właśnie dzięki tym wspaniałym, charakterystycznym głosom świetnych wykonawców. Jest to brak szacunku dla widza.
Gdybym wiedziała, że serial powierzono komuś innemu z powodu jakichkolwiek trudności realizacyjnych, z wielką przyjemnością zrobiłabym go za darmo.
-- --------------------------------------------------------------------------------------
.Obrazek.Obrazek
Fred Flinston czyli niezapomniany Cezary Julski.

.Obrazek.Obrazek
Wilma przemówiła głosem doskonałej Mirosławy Dubrawskiej.

.Obrazek.Obrazek
Barney to nieodżałowany Kazimierz Brusikiewicz.

.Obrazek.Obrazek
Betty głosu użyczyła Barbara Marszel.[Kadr z filmu "Pościg z 1953r.]
-- -------------------------------------------------------------------------------------

I tu wracamy znowu do problemu, przed którym stoi Studio Opracowań Filmów. Być może w przyszłości uda się przeskoczyć barierę [dziś wydaje się nie do pokonania] brak sprzętu video. Na razie nie wiem, czy to będzie w ogóle możliwe... Obecny dyrektor, Marek Kulesza, robi cuda, żeby ratować sytuację.

- Na czym wobec tego polegają trudności studia dubbingowego?


- Powodem jest przede wszystkim krótkowzroczność poprzedniego dyrektora i kinematografii, której podlegamy. W tej chwili zbieramy tego owoce. Dawno było wiadomo, że technika video już za chwilę wkroczy także na nasz teren i nie można było tego nie przewidzieć, skazywać studio, które działa czterdzieści lat i które ma piękną kartę w historii teatru TV i filmu, na ułamkowe działanie w naszym podstawowym asortymencie - dubbingu, robić z naszego studia bazę postsynchronową dla rodzimej kinematografii. Są przecież aktorzy, którzy stwarzali u mnie prawdziwe kreacje, jak Henryk VIII w wykonaniu Mariusza Dmochowskiego, jak aktorzy z "Dwunastu gniewnych ludzi" - Fetting, Dmochowski, jak Radziwiłowicz w "Hamlecie", jak Śląska w "Elżbiecie, królowej Anglii", cytowana nawet w jej filmografiach.

- Jak doszło do tej sytuacji?


- Poprzedni dyrektor odszedł zostawiając nas bez aparatury, bez sprzętu video. Dzisiejszy nie dysponuje już takimi środkami finansowymi [to są duże sumy], żeby szybko można było coś zmienić. A kinematografia powiedziała ze nie da na to pieniędzy...

-...a telewizja nie pracuje już na innym sprzęcie niż aparatura video?

- BEZ WĄTPIENIA. Tym bardziej że problem sygnalizował już serial "Elżbieta..." zapisany na taśmach magnetycznych. Nasi operatorzy dźwięku dokonywali cudów zręczności, żeby za pomocą telerecordingu przepisywać ją na taśmę czarno-białą, aby móc dokonać nagrania dubbingowego.

- Czyli już przy "Elżbiecie..." były sygnały, że technika pracy w studiu wymaga radykalnych zmian?

-Oczywiście. Studio zarabiało przecież niemałe pieniądze, a zyski szły do skarbu państwa. Nikt wtedy nie pomyślał o tym, że studio "się sypie". Ostatnio była to praca tylko dla hobbystów i tylko dzięki szczeremu zaangażowaniu i oddaniu ludzi - wszystko grało. Dlatego tym bardziej przykro, że można im wszystkim tak z dnia na dzień powiedzieć do widzenia. I przecież nie dlatego, że dyrektor nie chce nas zatrudniać, ale na dziś nie ma po prostu innego wyjścia. Przecież w naszym zawodzie odchodzi się na emeryturę, kiedy nie starcza już sił; granica wieku jest symboliczna.

- Ponieważ dzisiejsza kryzysowa sytuacja studia stwarza pewną ramę dla całokształtu działalności, czy zechciałaby Pani przypomnieć od czego zaczynał dubbing?

- POCZĄTKOWO robiliśmy filmy tylko filmy dla kinematografii. Wtedy było tych filmów więcej. Wszystkie filmy dla dzieci były robione w dubbingu. Potem ta dobra praktyka uległa zmianie. Przecież widza wychowuje się od dziecka. I wydaje mi się że nie wolno takich filmów jak: " Muppety jada do Hollywood", "E.T." czy "Złote dziecko" pokazywać z napisami. Ja sama byłam z moim wnukiem na "Złotym dziecku" razem z kolonią [było to we Władysławowie] i moja córka [aktorka] głośno czytała napisy, dla całej sali, ponieważ dzieci nic nie mogły zrozumieć.

Wracając do tematu - były do nas kierowane głównie filmy dla dzieci i filmy z dużą ilością dialogów. Takie właśnie najczęściej trafiały do mnie. Dubbingowałam słynny "Wyrok w Norymberdze" Stanley'a Kramera, "Premię" Gelmana, a także pamiętną "Anatomię morderstwa". W zeszłym roku zwrócona się do mnie, żeby to zrobić po raz drugi. Na szczęście w Filmotece Polskiej znalazła się kopia, wprawdzie nie najlepszej jakości, ale trochę ją podrasowaliśmy i można było wyemitować.

Podobna historia pojawiła się przy "Dwunastu gniewnych ludziach". Poproszono mnie o powtórny dubbing. Powiedziałam stanowczo - nie! Nie będę przekreślała pracy znakomitych aktorów, którzy tam grali. Okazało się że w magazynach Polskiej TV [o zgrozo, mieszczą się w Białymstoku!] znalazły się taśmy z dubbingiem "Dwunastu gniewnych ludzi" i "tylko" trzy ostatnie akty zostały zgubione. - No to w takim razie będzie pani robiła film na nowo - usłyszałam. - Nie, ja dorobię te trzy akty. - Jak to, przecież aktorzy już poumierali? Czy pani myśli pracować z duchami? - To moja sprawa. Ja to uratuję. Tak wyglądała ta rozmowa. I rzeczywiście udało się. I rzeczywiście aktorzy byli mi bardzo wdzięczni. Po emisji dzwonił do mnie Edmund Fetting i usłyszałam w słuchawce: "Dziękuję ci, że po tylu latach uratowałaś moją pracę, że chciało ci się dograć te trzy akty. Ja już bym w tej chwili tego tak nie zagrał. Nie czuję się najlepiej".

Zdarzyła mi się bardzo smutna i zarazem piękna historia. Poprosiliśmy pana Szczepana Baczyńskiego, który miał już 87 lat, żeby przyszedł na nagrania do roli, którą grał 16 lat temu. Ogromnie był zadowolony. Wszyscy pomagaliśmy mu, żeby to poszło jak najlepiej. Proponowałam mu, żebyśmy jego sceny nagrali wszystkie od razu, mógłby wcześniej skończyć pracę. Odpowiadał niezmiennie: "Niech mnie pani stąd nie wyrzuca, jest mi z wami tak dobrze. Jestem między kolegami, pracuję. "W końcu byli to jego studenci. Dla Mieczysława Gajdy pozostał niezmiennie Panem Rektorem. Siedział na tej sali i był szczęśliwy. A rolę zagrał znakomicie i nikt nie poznał, że to było po 16 latach i że w ostatnich aktach tekst mówi człowiek 87-letni.
Po zakończeniu pracy żaden z kolegów nie mógł go odwieźć [były wtedy poważne kłopoty z benzyną, nikt nie przyjechał samochodem]. Szczepan Baczyński wracając z nagrań, wpadł pod samochód. I tego dnia, kiedy u mnie skończył granie, skończył życie. To była jego ostatnia praca.

.Obrazek
Szczepan Baczyński, Marek Kondrat, Zofia Mrozowska oraz Urszula Sierosławska-montażystka, i Zofia Dybowska-Aleksandrowicz przed piętnastoma laty [1974r] przy dubbingowaniu filmu "Stracone złudzenia".


W tym miejscu, jak refren, pojawia się stara sprawa, która bardzo mnie boli. Te wspaniałe kreacje aktorskie, tak wysoko oceniane przez widzów, nigdy nie znalazły odbicia w prasie. Przykre milczenie trwa już wiele lat. Nie mogę zrozumieć dlaczego.

- Pani dubbing znajduje jednak uznanie u widzów. O ile wiem, niejednokrotnie spływają na Pani ręce listowne podziękowania.

- TO PRAWDA. Jeden z nich był nawet odbiciem naszej poprzedniej rozmowy przeprowadzonej na łamach "Ekranu" w ubiegłym roku. Pewna miła pani z Gdańska pisze: "Szanowna Pani. Właśnie w tej chwili przeczytałam wywiad z Panią w ostatnim "Ekranie". Uderzyło mnie zdanie, że "dubbing bardzo rzadko jest zauważany, niewiele się o nim pisze". Istotnie niewiele się pisze, ale z całą pewnością nie jest nie zauważany. Bardzo dużo filmów oglądam w wersji oryginalnej, bo jest to jedna z nielicznych okazji, poza literaturą, aby nie zapomnieć języka obcego, w moim przypadku angielski i włoski, i mam okazję do wielu porównań. Nigdy, powtarzam, nigdy nie zdarzyło się mi przyznać palmy pierwszeństwa wersji oryginalnej. Nasi aktorzy są cudowni. "Elżbieta..." czy "Pogoda dla bogaczy" są majstersztykiem i naprawdę Peter Straus nie miał żadnych szans przy interpretacji Krzysztofa Kolbergera. (...)Najważniejsze, że widzowie to zauważają i doceniają ogrom pracy włożony w dubbing, zarówno aktorów jak i Pani, i całej ekipy. I skutki tej pracy są bardzo często wręcz rewelacyjne. Za to Wam wszystkim wielkie, wielkie dzięki."

Takich listów jak ten otrzymuję naprawdę bardzo dużo.

- Czy są wobec tego szanse, aby w przyszłości usłyszeć jeszcze formułkę zamykającą Pani pracę: "polska wersja językowa - Studio Opracowań Filmów, reżyser Zofia Dybowska-Aleksandrowicz"?

- A JEDNAK wcale nie uważam, że to koniec, mimo że już ukazały się znamienne artykuły o sytuacji dubbingu jak Stanisława Grzeleckiego czy "Podzwonne dla dubbingu"Małgorzaty Mokrzyckiej. Poza tym wierzę w naszego dyrektora, który ze swoją energią i zaangażowaniem na pewno coś zdziała. Na razie mam jeszcze do opracowania "Koriolana"Szekspira. Nawet nie dopuszczam myśli, że zakończyłam moją działalność w studiu.

.Obrazek
Jerzy Januszewski - operator dźwięku i Zofia Dybowska-Aleksandrowicz.

Pracą całego mojego życia [34 lata!] próbowałam udowodnić, że dubbing jest sztuką, tworzeniem nowej struktury artystycznej, często wzbogacającej oryginał o nowe wartości. Mam wiele dowodów na to, że jest potrzebny i chętnie oglądany. Nie powinno się eliminować go ani z TV, ani z kinematografii. Byłoby to niepowetowana stratą dla polskich widzów, którym często w ten sposób można przybliżyć najpiękniejsze i najlepsze dzieła teatru i kina światowego.


- Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Julitta Nowicka [Ekran, nr. 25, 22.VI.1989]
Fot.: CAF - A.Rybczyński
Poszukuję filmów i seriali aktorskich do których polski dubbing powstał na zlecenie Canal+, TVP bądź Wizji Jeden. Poszukuję także taśm 16mm z filmami aktorskimi które otrzymały kinowy dubbing a który nie został nigdzie wydany. Dotyczy to produkcji wyświetlanych w kinach do lat 90.

Jeśli nagranie dubbingu jest na taśmie szpulowej to jestem w stanie przegrać go na DVD. Przegranie nośnika VHS lub taśmy 16mm nie stanowi problemu.

Sam staram się kolekcjonować polskie dubbingi do produkcji aktorskich i w swoich zbiorach mam wiele unikatów które nie są nigdzie dostępne. Z chęcią się wymienię za nagrania których nie mam a które mnie interesują. Proszę o kontakt na mojego maila:

dezerter_poczta@op.pl

Łukasz
Stremowany amator
Posty: 10
Rejestracja: 15 gru 2011, o 01:31

Post autor: Łukasz » 20 maja 2008, o 23:15

Bardzo smutny ten wywiad. Osoba która oddała całe życie tej pracy, mająca wielkie zasługi, a przede wszystkim wielką pasję była w taki sposób traktowana. Niesamowita, chyba uzasadniona gorycz. I drugi wątek - Flinstonowie. Zobaczcie, kogo dzis obchodzi że zmieniła się obsada jakiegoś serialu ? chyba tylko uzytkowników naszego forum, a wtedy ? Ludzie zauwazali takie rzeczy jak zmiana głosów, zmiana poziomu realizacji. Pamietam te filmy Hanna-Barbera wydawane przez Polskie Nagrania w póżnych latach 80 z dubbingiem. Pamietam śwetny dubbing do Sccoby-Doo. Był też taki serial animowany o kotach. Główną rolę grał Emilian Kamiński i był tam Benny-Kuleczka obsadzony swietnie przez Mieczysława Gajdę. Był tez taki sepleniący kot :) Mam te głosy w uszach. Na tym sie wychowałem :)

marek
ser pleśniowy
Posty: 306
Rejestracja: 15 gru 2011, o 01:47

Post autor: marek » 25 maja 2008, o 16:22

Patrząc na Wikipedię, to mnie ściska, jak widzę, ile wersji dubbingowych mają Flintstonowie (chyba ze 4 różne, dziś emitowana jest tylko ta ostatnia), że inne stare kreskówki H-B mają po 2 dubbingi.
Drugie dubbingi tych kreskówek sa chyba spowodowane pojawieniem się polskiego CNu, który zlecał nowe dubbingi, zamiast kupić stare... Ale to tylko moje przypuszczenia...
Obrazek

Zbigniew Dolny
Prawdziwy ekspert
Posty: 397
Rejestracja: 15 gru 2011, o 01:28

Post autor: Zbigniew Dolny » 14 mar 2010, o 12:48

:D i to już prawie koniec. :lol:
Poszukuję filmów i seriali aktorskich do których polski dubbing powstał na zlecenie Canal+, TVP bądź Wizji Jeden. Poszukuję także taśm 16mm z filmami aktorskimi które otrzymały kinowy dubbing a który nie został nigdzie wydany. Dotyczy to produkcji wyświetlanych w kinach do lat 90.

Jeśli nagranie dubbingu jest na taśmie szpulowej to jestem w stanie przegrać go na DVD. Przegranie nośnika VHS lub taśmy 16mm nie stanowi problemu.

Sam staram się kolekcjonować polskie dubbingi do produkcji aktorskich i w swoich zbiorach mam wiele unikatów które nie są nigdzie dostępne. Z chęcią się wymienię za nagrania których nie mam a które mnie interesują. Proszę o kontakt na mojego maila:

dezerter_poczta@op.pl

ポッテロ
Pan Sowa
Posty: 2909
Rejestracja: 15 gru 2011, o 01:56
Lokalizacja: Rybnik

Post autor: ポッテロ » 13 maja 2011, o 18:36

Tak w ramach ciekawostki: najprawdopodobniej około 1989 roku w Polsce można było oglądać dubbingowaną wersję aktorskiej wersji Mahābhāraty według Petera Brooka. Trudno mi tylko powiedzieć, czy można się z nią było zapoznać w formie miniserialu, czy filmu kinowego. Wczoraj na zajęciach z wiedzy o teatrze prowadzący zapuścił nam dokument Jak powstawał film „Mahabharata”, gdzie gadające głowy były lektorowane (prawdopodobnie przez Gudowskiego, ale trudno stwierdzić z całą pewnością, bo materiał pochodził ze zdartej i zasuszczonej wideokasety), zaś fragmenty filmu i sceny z planu, w których aktorzy grają swoje postaci, były dubbingowane. Filmu chyba z polskim dubbingiem nie da się nigdzie znaleźć, ale na Chomiku wyszperałem ów dokument, gdzie można zapoznać się z fragmentami dubbingu, gdyby ktoś był zainteresowany. W filmie grali Andrzej Seweryn (Judhiśtira) i Ryszard Cieślak (Dhritaraśtra), więc bardzo możliwe, że w dubbingu podkładali głosy pod swoje postaci. Informację o tym, że z Brookową Mahābhāratą w pełnej krasie można się było u nas zapoznać z dubbingiem, sprzedał nam prowadzący.
Hey hey let’s go 喧嘩する
大切な物をprotect my balls
僕が悪いso let’s fighting
Let’s fighting love
Let’s fighting love

Zbigniew Dolny
Prawdziwy ekspert
Posty: 397
Rejestracja: 15 gru 2011, o 01:28

Post autor: Zbigniew Dolny » 17 maja 2011, o 21:33

Witam Pottero!
Co do daty kiedy po raz pierwszy puszczono "Mahabharatę" w TV to musiałbym poszperać w moich starych kasetach video...hmm, wydaje mi się jednak ze to zdubbingowano trochę później, na pocz. lat 90-tych. Ale to do ustalenia. Natomiast co jest ważne, film ten jako 3 częściowy miniserial (bo tak to stworzono) + ten dokument, o którym wspominasz, kilkakrotnie i to całkiem niedawno nadawała TVP Kultura. Wydaje mi się że nie powinieneś mieć trudności ze znalezieniem tego filmu, troszkę poszperaj a zdobędziesz go.
Pozdrawiam
PS: Jeśli będzie Cię to interesowało to postaram się zamieścić szersze omówienie tego filmu, z obsadą dubbingową, fotosami itd jak odkopie płytki z "Mahabharatą". Swoją drogą w tym tygodniu, szukając czegoś miałem ja w ręku ze dwa razy... ale jak sobie pomyślę ze miałbym tego specjalnie szukać, to słabo mi się robi.
Poszukuję filmów i seriali aktorskich do których polski dubbing powstał na zlecenie Canal+, TVP bądź Wizji Jeden. Poszukuję także taśm 16mm z filmami aktorskimi które otrzymały kinowy dubbing a który nie został nigdzie wydany. Dotyczy to produkcji wyświetlanych w kinach do lat 90.

Jeśli nagranie dubbingu jest na taśmie szpulowej to jestem w stanie przegrać go na DVD. Przegranie nośnika VHS lub taśmy 16mm nie stanowi problemu.

Sam staram się kolekcjonować polskie dubbingi do produkcji aktorskich i w swoich zbiorach mam wiele unikatów które nie są nigdzie dostępne. Z chęcią się wymienię za nagrania których nie mam a które mnie interesują. Proszę o kontakt na mojego maila:

dezerter_poczta@op.pl

Daguchna
Pirszo loszka
Posty: 432
Rejestracja: 15 gru 2011, o 01:46
Lokalizacja: Szpital na peryferiach vel Lazaret na zadupiu

Post autor: Daguchna » 19 maja 2011, o 23:14

Nie wiedziałam, w którym temacie się z tym zgłosić, to się rzucam tutaj :)
Ostatnio bardzo interesuję się adaptacjami opowiadań o Sherlocku Holmesie z Jeremym Brettem w roli głównej i gdzieś tam mi się obiło o oczy, że "Pies Baskervillów" z tej wersji miał polski dubbing, wyemitowany ponoć jakoś pod koniec lat 80. Jeżeli ktoś bardziej kompetentny ode mnie byłby w stanie sypnąć jakąś konkretniejszą informacją albo - o, jak by było fajnie - założył temat z konkretnym opisem, to normalnie oddam pół królestwa :D

ポッテロ
Pan Sowa
Posty: 2909
Rejestracja: 15 gru 2011, o 01:56
Lokalizacja: Rybnik

Post autor: ポッテロ » 13 cze 2011, o 15:45

Ja wpadłem na genialny pomysł zrobienia polskiej strony o Sherlocku, takiej z prawdziwego zdarzenia, i podczas poszukiwań odkryłem, że ta seria z Liwanowem i Sołominem od 2009 roku emitowana jest przez Wojnę i Pokój. Nie mam tego kanału, ale znając życie, na sto procent jest lektor. Ale mnie to tito, bo najbardziej interesujący mnie film – Psa Baskerville’ów – mam po rusku z angielskimi napisami.

P.S. Miło wiedzieć, że jest na tym forum inny miłośnik Holmesa :).
Hey hey let’s go 喧嘩する
大切な物をprotect my balls
僕が悪いso let’s fighting
Let’s fighting love
Let’s fighting love

Zbigniew Dolny
Prawdziwy ekspert
Posty: 397
Rejestracja: 15 gru 2011, o 01:28

Post autor: Zbigniew Dolny » 13 cze 2011, o 21:27

Co do "Mahabharaty" - przeglądnąłem roczniki EKRANU 1989 i 1988 i nie znalazłem tam wzmianki o wyświetlaniu tego serialu w TV...a jest tam podany program telewizyjny na dany tydzień. Tak więc serial ten musiał być zdubbingowany w 1990 r lub na początku 1991, gdyż w 1991 roku umiera Cieślak.


-------------------------------------------------------------------------------------
Poszukuję filmów i seriali aktorskich do których polski dubbing powstał na zlecenie Canal+, TVP bądź Wizji Jeden. Poszukuję także taśm 16mm z filmami aktorskimi które otrzymały kinowy dubbing a który nie został nigdzie wydany. Dotyczy to produkcji wyświetlanych w kinach do lat 90.

Jeśli nagranie dubbingu jest na taśmie szpulowej to jestem w stanie przegrać go na DVD. Przegranie nośnika VHS lub taśmy 16mm nie stanowi problemu.

Sam staram się kolekcjonować polskie dubbingi do produkcji aktorskich i w swoich zbiorach mam wiele unikatów które nie są nigdzie dostępne. Z chęcią się wymienię za nagrania których nie mam a które mnie interesują. Proszę o kontakt na mojego maila:

dezerter_poczta@op.pl

ポッテロ
Pan Sowa
Posty: 2909
Rejestracja: 15 gru 2011, o 01:56
Lokalizacja: Rybnik

Post autor: ポッテロ » 14 cze 2011, o 07:43

Dziękuję za odpowiedź. Wcześniej jakoś kompletnie umknęła mi pomarańczowa ikonka i dopiero teraz zauważyłem odpowiedź. Wiedziałem, że TVP Kultura wyemitowała ten dokument, bo znalazłem na chomiku wersję zripowaną z tej telewizji, ale nie wpadłem na to, że mogli też wyemitować samą Mahābhāratę. Trzy sekundy z wujkiem Google i okazuje się, że cały ten miniserial można bez problemu znaleźć np. tutaj: http://chomikuj.pl/sailena/111+Mahabharata/MAHABHARATA+w+re*c5*bc++Petera+Brooka/Dubbing+polski, gdyby ktoś był zainteresowany. Uprzedzam, że całość trwa pięć godzin, waży około pięciu giga, zaś jakość ripu jest dość mierna, ale obejrzeć można. Jak tylko doładuję telefon, będę ściągał.
Hey hey let’s go 喧嘩する
大切な物をprotect my balls
僕が悪いso let’s fighting
Let’s fighting love
Let’s fighting love

ODPOWIEDZ